::księga gości::

2012
styczeń
2011
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
wrzesień
marzec
styczeń
2009
grudzień
listopad
czerwiec
maj
2008
październik
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
o bieganiu
Zaczęłam biegać w Budapeszcie prawie dwa lata temu.
Początki były trudne, pamiętam pierwsze 12 minut biegu, które zakończyłam z językiem przy kolanach.
Na początku, żeby się nie zniechęcić, jeśli tylko oddech mi zaczynał ciążyć, przechodziłam do spaceru, żeby ustabilizować oddychanie, ale też starałam się, żeby nie kończyć na 12 minutach, a wydłużać czas.
Powoli miesiąc po miesiącu widziałam postępy.
Gdy w wakacje  2010 przebiegłam jednym ciurkiem 30 minut, byłam przeszczęśliwa.
Potem przyszła przerwa zimowa i przeprowadzka do raju dla biegaczy.

W Katalonii można co weekend uczestniczyć w jakimś biegu lub (pół)maratonie: kalendarz 2012
Zaczęłam od biegu na 5km, w grudniu zeszłego roku, następny cel: 10 km - jutro, a w planach półmaraton w lutym lub marcu.
Kciuki mile widziane.


conieco 2012-01-21 23:28:13
skomentuj (1)
pierwsze hiszpańskie zdziwienie?
Pierwsze co mnie zadziwiło to pasy, piesi na nich i kierowcy w okolicy pasów.
W Hiszpani, podobnie jak w Polsce, pieszy na pasach ma pierwszeństwo, z tą różnicą, że w Hiszpanii jest to respektowane.
Jesteś pieszym i zbliżasz się do pasów ? Za żadne skarby nie zwalniaj! Tutaj piesi wchodzą z pełnym impetem i są traktowani jak królowie. Zwolnisz - wprowadzisz zamieszanie. Nie ma nic gorszego niż wahający się pieszy.
Jesteś kierowcą? Respektuj ograniczenia (drogie jest nierespektowanie), a gdy widzisz pasy, rozejrzyj się czy nikt się do nich nie zbliża.

To działa!

Dla przybyszów z Polski, jak my, jest to na początku dziwne doświadczenie, bo jako piesi często wprowadzaliśmy zamęt na drodze.
Jeśli pieszy stoi na przejściu, kierowca musi nie tylko zwolnić, ale też się zatrzymać, a gdyby pieszy przeszedł od razu z rozpędu, kierowca musiałby tylko lekko zwolnić (bo przecież widział pieszego z daleka i wiedział, że zbliża się do pasów)

conieco 2012-01-20 23:52:35
skomentuj (0)
Bcn-Bp
Jest dwudziesta druga prawie, siedzę na tarasie, gorąco.
Sąsiad z lewej ogląda mecz (po odgłosach wnioskuję), sąsiad z prawej - film. A może odwrotnie? :)
A ja przy komputerze. Och jak dobrze! :)
Na basenie cisza, choć chwilę temu młodzież szalała na całego.

Żyjemy w komunie, choć każdy ma skrawek własnej prywatności.
Czasem to przeszkadza, a czasem pomaga.
Chciałabym, żeby moje dzieci z resztą dzieci znalazły wspólny język.
Angielski nie jest tym wspólnym ;)
Uczymy się więc hiszpańskiego, choć długa droga przed nami.

Chciałabym sama znaleźć wspólny język z sąsiadami i nie być odbierana jako intruz.
No ale to dopiero 4 miesiące. Może w końcu wtopimy się w całą resztę.

Od przeprowadzki miewam dwa stany:
- euforię - gdy jest jak jest, czyli ciepło, basen i morze pod nosem, owoce morza również, ... gdy jedziemy do miasta, albo poza miasto, gdy znów stywierdzamy, że kochamy to miejsce...
- przygnębienie - gdy widzę niechęć sąsiadów, gdy nie mogę porozumieć się po angielsku, gdy jestem OBCA i jedyna która nie mówi po hiszpańsku.
Boli.
Zwłaszcza gdy przyjaciele są daleko.

W piątek ostatni powrót do przeszłości: jedziemy na 5 dni do Budapesztu, bo to było marzenie dzieci, bo ja też z chęcią tam się pojawię.
Jak na złość ;) znajomi szykują dla nas królewskie powitanie.

Na bank będzie rewelacyjnie, ale też będzie łzawo. Już ja to czuję (nawet teraz ;))


conieco 2011-08-31 22:16:16
skomentuj (0)
wakacje raz jeszcze
Dwa tygodnie, ponad 4000 km, krajobrazy jak w kalejdoskopie, ...
warto było
choć na jakiś czas mamy dosyć zwiedzania


c.d.n.

conieco 2011-08-15 22:59:13
skomentuj (1)
wakacje
Od momentu, gdy zakończył się rok szkolny, mamy albo gości albo nas nie ma.
Teraz nas nie ma :)
Zwiedzamy Hiszpanię.

Pomijając piękne krajobrazy, urocze miasteczka, olbrzymie katedry i zachwycające plaże, jest coś co mnie wkurza w tej Hiszpanii.
W zasadzie słyszałam o tym wcześniej i byłam przygotowana na to, ale nie sądziłam, że da nam się to we znaki.
Sądziłam, że można jakoś to obejść.
Ale nie!
O godzinie 19, gdy przychodzi pora kolacji, gdy każdy normalny człowiek, w każdym normalnym kraju mógłby przebierać w ofertach restauracji, tutaj o godzinie 19 można całować klamki.
I to dość długo bo przynajmniej do 20, a bardzo często do 21.

Próbujemy się przestawić, jeść obiad później, jeść po hiszpańsku TAPAS za dnia, by wytrwać do tej 21.
Ale się nie udaje.
W momencie gdy to piszę, Partyzant siedzący obok mnie mówi: "mama, słyszysz jak mi burczy w brzuchu?"
Spoglądam na zegarek: 18.49
A do kolacji conajmniej 2 godziny!

conieco 2011-08-12 18:53:20
skomentuj (3)
Pogoda w Budapeszcie - każdy wie swoje
weather.com
uk.weather
gazeta
interia
weatheronline
onet

Klub Pięknych Trzydziestoletnich
;)

wymieszane
kuchnia singapurska
z S
Magda
cleo
jeż
natiwa
airghe
Cleos
matka swoich
agnieszek
whoever
odchudzona
marzka
gio


moja ulica
dom
księgarnia
restauracja
bank
odzieżowy
perfumeria
kosmetyczka
kiosk
biuro numerów


różniste
dla nurków
dla mam
dla mam 2
dla mam 3
dla mam 4
dla mam 5
dla mam 6
dla mam 7
kurs html
kolory
obrazki


wyniesione
z restauracji

burritos
paella i mule
naleśniki ze szpinakiem
pierogi ruskie
łosoś serowy
sałatka ziemniaczana
zupa czosnkowa